Rozpoczęcie zbiórki: 21.11.2022
Zakończenie zbiórki: 30.04.2023

Koniec fundacji to koniec naszych zwierząt!

My Dla Nich to sekcja Fundacji Równi Wobec Życia - cztery dziewczyny, które postawiły sobie za cel zmienić świat. Oczywiście wspiera nas w tym małe grono znajomych oraz rodzina. Każda z nas pracuje zawodowo, ma swoje zwierzęta, zobowiązania, życie. Od dawna nie wiemy, co to czas wolny. Zaczęło się od kilku psów. Obecnie mamy ich pod opieką ponad 40 zwierząt (liczba się zmienia z powodu adopcji lub nowych zwierząt), dodatkowo kilka kotów.

Informacje o organizacji:

  • Nasza strona na Facebooku: Kliknij, żeby przejść.
  • Adres e-mail: fundacja.rwz@gmail.com
  • Miejscowość: Łukowica.
  • Nip organizacji: 7372206919.
  • Nasze ostatnie rachunki do wglądu: Kliknij, żeby zobaczyć.
  • Telefon: Natalia 792 504 056 Beata 695 918 224 Aldona 500 851 139 Ania 609 552 359

 

 

 

 

 

Tymczasujemy zwierzaki w swoich domach, w hotelach komercyjnych oraz płatnych domach tymczasowych. Sytuacja, w której jesteśmy obecnie, całkowicie wymknęła się z pod kontroli. O kilkanaście razy za dużo nie potrafiliśmy powiedzieć NIE, gdy zgłaszano nam chorego i bezdomnego psa. Pomagałyśmy, nie patrząc na wiek, wielkość, urodę...Teraz, gdy nawet młodemu i małemu psu trudno znaleźć dobry dom, adopcje naszych psów, prawie równają się z cudem. A my? My co miesiąc nie możemy spać ze strachu, czy będziemy miały środki, by zapłacić za hotel, za leczenie, za karmę. Nasza niewypłacalność to koniec fundacji. A koniec fundacji to najgorsze, co może spotkać naszych podopiecznych...

Każdy z naszych psów ma swoją historię. Nie brakuje porzuconych, zostawionych, takich, którym świat się zawalił po śmierci właściciela. Z nory, z wnyków, z pola... Samotne, opuszczone, zrezygnowane.
Takie, których gminy nie zauważają lub takie, o które walczą dobrzy ludzie i szukają fundacji, która je przejmie. Trafiają zarobaczone, głodne, osłabione, chore. Nie wszystkie znają człowieka. Największą radością jest patrzyć, jak się zmieniają, jak uczą ufać, wracają do zdrowia. Świętujemy, jak znajdują swoją nową rodzinę. Wtedy najbardziej widać sens naszej pomocy...

Te dwa szczeniaczki przyjechały pod naszą opiekę po ogromnej traumie, którą przeżyły. Ich życie było jedną wielką tragedią,

Syn alkoholik przyniósł ojcu alkoholikowi... Po co? Tego nie wie nikt. Od tego momentu Baja ( ciemniejsza) i Bongo były pozostawione same sobie... Albo jadły, albo nie... Dziś boją się ludzkiej ręki, nie potrafią chodzić w obroży. Właściwie jedyne co potrafią to zachowanie czystości. 

 

 

Jednym słowem - dzikie wypłosze. Mają 7 miesięcy i dziś w nocy zaczęły kolejny etap podróży do szczęścia...

94-letnia staruszka miała 7-letnią suczkę... Nic w tym dziwnego, ale suczka nie została wykastrowana i koniec tej bajki wygląda znajomo. Nera urodziła 5 chłopaków i 1 dziewczynkę. Niestety większość maluszków zmarła.

 

Nera od kilku miesięcy ma problem ze zdrowiem... Najpierw okazało się, że macica się nie obkurcza, a w środku zostały poporodowe resztki. Gdyby do nas nie trafiła, nie miałaby żadnych szans... Gdy wydawało się, że już jest dobrze - dostała pierwszego ataku. Zrobiliśmy jej badania, ale niczego nie wykazały. Byliśmy z Nerą w klinice u dr. Niedzielskiego we Wrocławiu. Mamy wyniki. Nera będzie do końca życia brała leki na padaczkę. W chwili obecnej musimy zapewnić jej leki, opłacić hotel i zamówić olejek CBD, który daje bardzo dobre efekty.
Bardzo Was prosimy o wsparcie. Bardzo zależy nam, aby Nera, po tym wszystkim, co ją spotkało odzyskała spokój i nowe życie!

Miś III to staruszek, którego zgłosili nam ludzie. Psiak był uwięziony przy bramie ogrodzenia. Szukał jedzenia, wszedł w lukę i nie umiał wyjść. Został wyrzucony na starość. Jest z nami już 2 lata. 
Miś III jest już psiakiem bardzo schorowanym. Ciągle pod opieką weterynarza. Ostatnio jechał w trybie pilnym ma badania.

 

 

Przyczyną był duszący kaszel. Zrobiliśmy wyniki krwi, które wyszły bardzo dobre. Miś ma płyn w płucach i kłopoty z serduchem, w jego wieku ma prawo... Dostał leki i mamy obserwować temat...

Kolejny starszy pan na naszym pokładzie to Fred. Został odłowiony w lesie obok pewnej wioski, z młodziutkim kolegą Marleyem. Młody już od dawna grzeje swoje wyrko w chacie, a Freda po dziś dzień gościmy w hotelu... Psiak kilkunastoletni, z tych, co to nie lubią kontaktu fizycznego.

 

 

Posłuszny, czysty, tolerujący psy, ale nie potrafi sobie przyporządkować w tym wszystkim człowieka. W lesie żył ponad dwa lata, wcześniej też nie był rozpieszczany przez ludzi i jakoś w tej chwili nie są mu niezbędni poza porą karmienia. Fred ma po prostu swój świat i swoje kredki. Staruszek jest w dobrym zdrowiu, a my musimy mu zapewnić przyzwoity byt po jego kres...

Całe życie spędził w schronisku. Od roku jest z nami i pewnie będzie już do końca życia...
Astorek to starszy pan,
prawdopodobnie ponad 11 letni i, jak na jamnika przystało, indywidualista... Chłopak uwielbia ciepłe kocyki, podusie i święty spokój! Zachowuje czystość, chodzi na smyczy, jest spokojny... No chyba, że chodzi o miskę, wtedy jego spokój się znacząco zmniejsza. Astor lubi jeść i chce to robić w samotności. Intruz przy misce może oberwać. To jedyna sytuacja, w której Astor spokojny nie jest.

Poza tym jest to typowy jamnik, z ustalonymi poglądami, wyznaniem i kulturą . Ze względu na jego wiek nie ma kolejki do adopcji. W związku z tym liczymy się z opcją dożywotniego pobytu w hotelu i dlatego musimy zadbać o niego, aby nigdy więcej mu niczego nie brakło...

Miś z nami już kilka lat... Domu nie znalazł!
Miś trafił do schroniska po śmierci swojego właściciela. Przeganiany i wygłodniały tułał się po wsi. Stał się półdzikim psem, który nie wiedział - kto przyjaciel, a kto wróg. Został odłowiony i wysłany do miejsca, gdzie miał pozostać do końca swoich dni.

Powoli, przez długie miesiące, a nawet lata patrzymy, jak zaczyna troszkę ufać, jak czeka na chwilę radości, jak zaczyna opiekować się współtowarzyszami w hotelu. Dziś, patrząc w oczy starego psa, obiecaliśmy mu, że niczego mu nie zabraknie...
Jak mamy mu spojrzeć w oczy, jeśli zabraknie nam funduszy dla niego?

Myszka - były więzień Radys...
Jest z nami 3 lata. Nie znajdzie domu... Pogodziliśmy się z tym, bo jest jej lepiej, niż było w poprzednim życiu...

Ta suczka przeszła prawdziwe piekło. Nie wiemy dokładnie, co się stało, ale jest 
cała w bliznach od pogryzień. Z dokumentów wynikało, że jest czarnym, kastrowanym psem. Tymczasem Myszka przyjechała i po 6 godzinach wydała na świat miot pięknych szczeniąt. Dzieci już od dawna mają domy, a Myszka tkwi w bezdomności. Ma około 10 lat, jest nieufna, ale łagodna. Zachowuje czystość i akceptuje psy. Na resztę zwierząt poluje, gdyż życie wymusiło na niej samodzielne zdobywanie pożywienia... Tyle jej historii. Tak bardzo chcielibyśmy cofnąć czas i dać jej nadzieję, że ktoś ją pokocha. Teraz chcemy zadbać o jej bezpieczeństwo. Myszka to starsza suczka. Zbieramy na jej dożywocie, czyli hotel, opiekę weterynaryjną i wyżywienie.

Przybył do nas w bardzo złym stanie. Potrącił go samochód. Cudem przeżył. Był bardzo smutny, nie chciał żyć...

 

Opiekunowie w hotelach bardzo starali się, aby zdobył na nowo zaufanie do ludzi i udało się!
Czy Lucuś kiedyś się doczeka miłości i szczęścia? Z nami jest już prawie 4 lata... Nigdy nie miał prawdziwego domu. Jest bezpieczny od wielu lat, ale pomoc fundacji nie polega tylko na utrzymaniu. Szukamy domów, ale jest bardzo ciężko. Mało mamy chętnych na psich staruszków. Lucuś pewnie nigdy na dom się nie doczeka, a my będziemy dalej żebrać o pomoc na jego utrzymanie...

Potrzeby sekcji są ogromne. Co miesiąc spływają faktury za hotelowanie psów, opiekę weterynarza. Kupujemy karmę, suplementy, płacimy za transport. 

Czasy są trudne. Drożeje wszystko. Opłaty wzrastają z miesiąca na miesiąc.
Psy tego nie rozumieją... Nasze uratowane starają się do nas mówić:
Czy to już na zawsze?
Czy nikt więcej nas nie skrzywdzi, nie kopnie?
Czy moja miska zawsze będzie pełna?
Nie możemy ich zawieść, dlatego błagamy o wsparcie...

Przyjaciele Zwierząt, chcemy was również poinformować, że część środków z tej zbiórki zostanie przeznaczona na jej wypromowanie, abyśmy mogli maksymalnie zwiększyć jej szanse na powodzenie i dotrzeć do zwierzolubów! Bez tego osiągniecie celu byłoby niemożliwe.

Zbiórka została udostępniona 29 razy

W zbiórce pomogło 34 darczyńców

Bożena Kowalczyk

Wczoraj

10

Elżbieta

Wczoraj

30

Anonimowy darczyńca

Wczoraj

20

Lidia Galkowska

Wczoraj

20

Rybak Magdalena

Wczoraj

XX

Anonimowy darczyńca

2 dni temu

10

Kliknij w serduszko i pokaż, że jesteś sercem z tą zbiórką!

Kliknęło już 5 przyjaciół zwierząt!

1.68%
1 344,00 zł z 80 000 zł

Pomagamy z miłości
do zwierząt.

Każda zbiórka na portalu PrzyjacieleZwierząt.pl przechodzi naszą weryfikację - sprawdzamy jej wiarygodność i zasadność. Od zawsze pracujemy nad godną opinią i zaufaniem naszego portalu i cały czas niezmiernie o to dbamy.

Łącznie zebraliśmy:

5 903 961,84 zł

Łączna ilość zbiórek:

203

Zobacz dlaczego warto nam zaufać